Dopiero wstawiłam wpis z poprzedniego sylwestra - zdobycie Wetlińskiej, a dziś - w kolejnym dniu stycznia - wstawiam kilka zdjęć i krótki opis zdobycia Tarnicy.
Ale od początku.
Witam Was, Drodzy Czytelnicy, w nowym roku! Z życzeniami pomyślności i zadumą, jak ten czas szybko leci... Dopiero w Bieszczady jechałam, już wróciłam (kilka dni temu), już prawie połowa stycznia, już po starym roku prawie nie ma śladu... Mała retrospekcja więc.
31.12.2013 roku popołudniu (!) postanowiliśmy wybrać się na Tarnicę. I tak też się stało. Z Wołosatego drogowskaz: 2:15 w górę. Idziemy. Powietrze stoi, błoto, gdzieniegdzie lód. Ale droga mija dobrze, szczyt zdobywamy, schodzimy... Zapada zmierzch. Zapraszam na fotorelację-mini:
| Tak naturalnie pięknie była ubrana choinka nieopodal szczytu Tarnicy /grudzień 2013/ |
| rzut na szczyt /grudzień 2013/ |