Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przełęcz między Kopami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przełęcz między Kopami. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 marca 2014

poniedziałek, 3 marca 2014

Kasprowy Wierch 2009

Przygotowuję zaległe bieszczadzkie posty, a póki co... dalej retrospektywnie... ;) Miałam zostawić ten wpis na "bliżej wakacji", ale póki co plany nam się zmieniły i obieramy inny kierunek. Tzn. i Tatry będą w tym roku, obowiązkowo, ale pewnie na weekend dłuższy, a nie tydzień cały czy coś. A wracając to wpisu. Tym razem "lato 2009". Dojeżdżamy do Zakopanego i po nieprzespanej nocy wchodzimy od razu na Kasprowy. Koło 6 wyszliśmy, więc szlak puściutki, a pogoda - marzenie! Razem z opadającą mgłą/chmurami (?) pięliśmy się w górę. Zdradzę Wam, że wtedy poczułam wielką miłość do gór, dlatego, że właśnie wtedy uraczyła mnie jednymi z najpiękniejszych widoków w życiu, które sprawiły, że rok później marzyłam, by tam wrócić (i wróciłam, kolejką ;)).
poranny widok ze szlaku na Kasprowy Wierch /2009/

środa, 30 października 2013

Hala Gasienicowa (z Kuznic po raz pierwszy)

Z racji, że na Hali Gąsienicowej byłam wielokrotnie, jednak nigdy nie była ona miejscem dojścia, zawsze przejścia dokądś i to droga powrotną, postanowiłam wygospodarowując kilka godzin zrobić sobie spacer właśnie tam.

Jesień w Tatrach jest wyjątkowa. Zwłaszcza taka późna jesień - koniec października. Późne wschody słońca i wczesne zachody (w trakcie pobytu zmienialiśmy czas). Teoretycznie chłodniejsze dni, w praktyce: 20-25*, więc pogoda wymarzona!

Kwaterę opuściłam ok. 9 godziny, po dojściu do Kuźnic, zakupie biletu i wody, obrałam trasę przez Dolinę Jaworzynki. Towarzyszyło mi wschodzące słońce, które intensywnie rzucało w twarz promieniami.
Dolina Jaworzynki /październik 2013/

wtorek, 8 października 2013

Kasprowy Wierch - Beskid - Liliowe

Na Kasprowym byłam nie raz. Zdarzyło się zdobyć ten szczyt, zdarzyło również wjechać kolejką (np. sesja ślubna) :) W tym roku mieliśmy ambitniejsze plany - z Kasprowego na Świnicę i Zawrat, jednak przemęczenie z poprzedniego dnia (7godzinna jazda, Czerwone Wierchy i Giewont) dało się we znaki i doszliśmy tylko do Przełęczy Liliowe.